Tylko Rock II 1998

WARIACJE NA TEMAT

Zrobienie remiksów Jesus Chrysler Suicide to bez wątpienia niełatwa sprawa. Myślę jednak, że chłopaki z 2.47 znaleźli na to pewien sposób. Jest to inne od tego rodzaju produkcji, które robi się na świecie. I bardzo dobrze, bo Jesus Chrysler Suicide tonie jest jakieś technowe Fear Factory na przykład - mówi Tomek Rzeszutek, lider rzeszowskiego Jesus Chrysler Suicide o staro - nowej płycie grupy - "Jesus Chrysler Suicide remixed by 2.47"

Jak już tytuł wskazuje, na płycie znalazły się zremiksowane przez grupę producencką 2.47 wersje wcześniejszych kompozycji Jesusa. Autorami ośmiu miksów kompozycji z wydanego ponad dwa lata temu albumu "Schizovirus" są znany z Agressivy 69 Bodek Pezdra i gitarzysta Jesusa Sławek "Dżabi" Leniart.
Ostatnio znaleźliśmy się w martwym punkcie. Tak płyta może przypomnieć ludziom naszą nazwę - kontynuuje Tomek Rzeszutek. Powiedzieć muszę jedno: to są remiksy, a nie nowe nagrania Jesus Chrysler Suicide. I tak należy je traktować.
Jak Tomek zareagował na te nowe wersje własnych kompozycji? Po pierwszym przesłuchaniu jakoś dziwnie się czułem, nie byłem do tego specjalnie przekonany. Tym bardziej, że wolę układać i kontrolować dźwięki, jakie tworzymy w Jesusie. Obecnie jednak słucham jej z przyjemnością. Po prostu uświadomiłem sobie, że to ich płyta. Pierwsze utwory zrobił Bodek. I rzeczywiście są one bardziej rockowe, bardziej przypominają to, co znalazło się na "Schizovirusie". Potem jest już wariacja Dżabiego na temat utworów Jesus Chrysler Suicide, improwizacja. Nawet dla kogoś, kto zna te kompozycje z płyty, te remiksy Dżabiego mogą być trudne do rozpoznania. Moim faworytem jest "Schizopriest", zrobiony przez Bodka i Dżabiego wspólnie. Podoba mi się "Anaconda's Child". Jest też taki moment w "Huge Bite Of Crap", kilka sekund, które można porównać z wejściem narkotyku do organizmu. Po tym fragmencie zaczyna się naprawdę bardzo intrygująca jazda do końca płyty.
Singlem promującym album z remiksami ma być już wspomniany "Anaconda's Child". Powstały trzy nowe wersje tej kompozycji. Na razie znane są dwie, z których ciekawsza wydaje się być wersja płytowa, gdzie grupa 2.47 posłużyła się ciekawym efektem w nagrywaniu wokali, znanym choćby z piosenki "Hurdy Gurdy Man" Donovana wykonaniu Butthole Surfers. W wersji singlowej są fajne tła, ale rzeczywiście ta wersja z płyty jest chyba lepsza. Faktycznie jest to podobne do tego numeru Butthole Surfers. Na początku nie skojarzyłem tego ten sposób, ale to prawda. Bardzo dobrze znam Butthole Surfers, bardzo ich lubię.
Płyta grupy 2.47 dość znacznie różni się od wcześniejszych dokonań Jesusa. Na jakich słuchaczy, zdaniem Tomka, może więc liczyć? Przez te dwa lata ludzie chyba zdążyli już się oswoić z tymi komputerowymi, przetwarzanymi dźwiękami. Myślę, że ludzie otworzyli się na te brzmienia i część z tych, którzy kupili "Schizovirusa", być może kupi też ten album z remiksami. Może z ciekawości, może polubili takie brzmienia, lubią to, co robi 2.47, co robi Agressiva. Na pewno znajdą się też nowi, mam nadzieję, że tak się stanie. Mnie z takiego grania najbardziej podobają się Chemical Brothers i Underworld. Oczywiście doceniam też Prodigy, myślę, że jest to zjawisko na miarę Nirvany.
A co słychać u Jesusa rockowego? Doszedł do nas Maciek Owczarek, który zagrał już z nami parę koncertów. Oddałem mu bas, choć nie we wszystkich numerach. Myślę, że ta zmiana dodała naszym występom trochę nowego wymiaru. Ja mogę się też bardziej wyluzować, skoncentrować na wokalu. Mam też chyba lepszy kontakt z publicznością. Ostatnio zmieniliśmy też perkusistę. Mariana zastąpił Krzysiek Żurad. Jest to człowiek o naprawdę dużym potencjale, świetny technicznie. Bardzo szybko zaadoptował się w kapeli. Gramy razem dopiero od dwóch miesięcy, ale już załapał wszystkie numery. Ma swój sprzęt, no i brykę, czym - nie ukrywam - nam zaimponował (śmiech). Powoli zaczynamy robić nowy materiał. I jeśli wszystko będzie w porządku, w lutym wchodzimy do studia i nagrywamy demo. Mamy sporo nowych pomysłów. Na pewno będzie to trochę inne granie niż to, co znalazło się na "Schizovirusie". Na pewno nie będzie to "Schizovirus 2". Mamy też już roboczy tytuł tej płyty. Prawdopodobnie będzie nazywać się "Na koniec świata". Jest w tych słowach dużo romantyzmu i apokalipsy, a więc tego, co jest nam bliskie. Jest trochę takiego samochodowego klimatu, który najprawdopodobniej będzie tematem przewodnim płyty. Oprócz tego materiał powstanie w takim miejscu, które nazywamy "końcem świata". W rzeczywistości znajduje się to na końcu Rzeszowa i ma swoisty klimat. Zamysł jest zupełnie inny niż przed nagraniem "Schizovirusa".
Inna będzie również wytwórnia wydająca Jesusa. Muzycy pożegnali się już z Music Cornerem. Nowy kontrakt zobowiązuje ich do nagrania trzech albumów dla firmy Koch.

Jesus Chrysler to było takie dziecko, o którym mówiliśmy już od dwóch lat. Już kiedy ukazywał się "Schizovirus", pojawił się pomysł by wydać podwójny album. Miał być "Schizovirus plus" i "Schizovirus minus". Pojawiła się płyta i te remiksy są jakby jej uzupełnieniem. "Schizovirus" to jedna z najlepszych polskich produkcji w ogóle, bardzo nowoczesna rzecz. Zespół na pewno zasługiwał na większy sukces niż ta płyta osiągnęła. Bo powiedzmy sobie szczerze, zauważona została jedynie przez branżę - mówi Bodek Pezdra, jeden z założycieli 2.47. - Kiedy zaczynaliśmy pracę nad tą płytą z remiksami, nie miałem konkretnej wizji, jak ma to wyglądać. W końcu podzieliliśmy się z Dżabim pracą; zresztą pierwszy raz jako grupa producencka 2.47. Zdecydowaliśmy się, że ja będę robił numery, które będą lansować płytę, pod kontem singli. Pierwszym będzie "Anaconda's Child". Będzie clip do tego utworu. Pojawi się on też w filmie Macieja Ziębińskiego "Gniew", obok nagrań takich zespołów jak Tuff Enuff, Vader czy Agressiva. Co do innych "moich" utworów. "Fell like going mad" to bardzo motoryczny numer, czasami chyba bardziej Przypominający Agressivę niż Jesus Chrysler. "Love Betrays" to bardziej klubowy miks. Chcieliśmy, by można było do tego grać. W następnych kawałkach Dżabi pojechał w stronę experimentalu, posunął się znacznie dalej niż ja. W "Supermanie" niemal w ogóle nie ma śladów. Tam jest gitara, nieco wokaliku i wykorzystany przez nas fragment Chopina. Myślę, że słychać, kto jakie miksy robił. I chyba o to chodzi. Jedyny numer, który robiliśmy wspólnie to "Schizopriest". Tam dołączył do nas DJ Crack, który śpiewał także na "Schizovirusie"...
Dlaczego zdecydowaliście się akurat na te osiem utworów? Zrobiliśmy akurat te numery, bo tylko do tych mieliśmy ślady. Niektóre z pozostałych śladów, podobno nie istnieją.
A jak wygląda samo remiksowanie utworów w pracowniach 2.47 ? Bierzemy ślady, zgrywamy z szerokich śladów pojedyncze instrumenty. Rzadko kiedy korzystamy potem ze wszystkiego. Przy remiksach zespołów metalowych praktycznie używamy tylko gitar i wokali. Jedynie przy Corozone używaliśmy także gitary basowej, ponieważ im bardzo na tym zależało. To był zresztą jedyny miks, kiedy pozwoliliśmy, by w ostatniej fazie zespół przyjechał i sugerował nam, co mamy zrobić. Mamy zawsze własną koncepcję. Także dlatego nasze remiksy piosenek Justyny Steczkowskiej zostały odrzucone przez Pomaton, ponieważ stwierdzono, że naruszyliśmy tożsamość artystyczną artystki i te utwory nie zostały na singlu umieszczone. My nie będziemy robić remiksów na zamówienie, na zasadzie: "Zróbcie nam remiks dance'owy, remiks reggae" i my robimy. No bo jeśli jesteśmy grupą producencką, taką a nie inną, to znaczy poszukujemy i poruszamy się w danym kierunku, który sami sobie wyznaczamy. Myślę, że dzięki temu można nas poznać po tych remiksach.
Smaku tym remiksom dodają często przeróżne tricki producenckie, jak choćby już wspomniany zabieg cięcia wokaliz w "Anaconda's Child". Tych wszystkich tricków nauczyłem się od faceta, który nazywa się Charlie Clauser i który remiksował między innymi White Zombie oraz Nine Inch Nailes. Miałem okazję rozmawiać z nim kiedyś na te tematy. Sporo dała mi też rozmowa z Trentem Reznorem. Teraz zaczynam to wszystko wykorzystywać. "Anaconda" pierwotnie miała mieć normalny, czysty wokal. Kiedyś, gdy miałem godzinę wolnego czasu, dla eksperymentu spróbowałem zrobić jednak coś takiego. W ostatniej fazie miksu zaproponowałem, by to wykorzystać i wtedy wszyscy otworzyli oczy, stwierdzili, że to jest to. Poświęciliśmy temu jeszcze dwie lub trzy godziny i rzeczywiście, efekt był zaskakujący.
Która to produkcja 2.47 ? Dotąd zrobiliśmy dwadzieścia pięć nagrań. Pierwszą dużą produkcją były remiksy dziewięciu utworów Tuff Enuff. I właśnie wtedy ta grupa powstała. Wymyśliliśmy ją z Tomkiem Zdebikiem. Potem poszły za tym nagrania Illusion, Kata, Maanamu, i innych wykonawców.

Rozmawiał: Maciej Wesołowski

© Jesus Chrysler Suicide, mcbet [ studio4you ]
Sponsor serwera: Kapitał Plus